Obejrzane/przeczytane/wysłuchane
Książki
Norman Davies – Europa: między wschodem a zachodem – pasjonujący zbiór odczytów i esejów znakomitego brytyjskiego historyka, który od wielu lat walczy o uznanie historii Europy wschodniej jako komplementarnego elementu historii naszego kontynentu. Ciekawe rozprawki o 800 letniej obecności islamu, pochodzeniu anglików, błędach w literaturze tematu, europejskości azjatyckich stepów, i konfraterii polsko-niemieckiej zapoczątkowanej miłostkami Augusta II. W tym także imponująca podróż Daviesa w nauce języków.

“Wschód Czerwonego Księżyca” to niezwykle zajmująca praca historyczna dotycząca wyścigu zbrojeń w kosmosie pomiędzy USA a ZSRR, wpierw w budowaniu i doskonaleniu rakiet balistycznych, które w przypadku amerykanów “wykluły” się z nazistowskich badań nad rakietami V2, a później na eksploracji przestrzeni kosmicznej (projekty “Sputnik” i “Vanguard). Rywalizacji pomiędzy… dwoma agendami wojskowymi w USA, która mogła doprowadzić do kolejnego konfliktu światowego. I niezwykłej postaci niemieckiego konstruktora, który stał się bohaterem programów Walta Disney’a. Momentami fabularyzowana, ale wnikliwie udokumentowana praca, która zachęca do zgłębiania tematu.
“Hitler – studium tyranii” Allana Bullocka, to fascynująca analiza historyczna dochodzenia Hitlera do władzy, jego osobowości i cech które w ten sam sposób zapewniły mu na chwilę panowanie nad Europą, jak i doprowadziły do jego upadku. Rzetelna praca brytyjskiego historyka, profesora uniwersytetu w Oxfordzie, tym cenniejsza iż dystansująca się od wielu spekulacyjnych publikacji, poparta wnikliwymi, także osobistymi badaniami.
Fantastycznie przeprowadzony cykl wywiadów z czołowymi intelektualistami amerykańskimi – uczciwie trzeba powiedzieć, że dalekimi od neokononserwatyzmu. Choćby Noam Chomsky czy Eric Foner, którzy w przekonywujący sposób próbują uzasadniać tezę, iż dzisiejsza Ameryka jest bardzo daleka od ideału wolności, a bardzo bliska używanemu przez nią samą terminowi terroryzmu. Czy Andrew Bacevich, były oficer wojska, który wyjaśnia prawdziwą doktrynę wojenną bushowskiej ameryki. To co największą zaletą tej pozycji, to różne punkty widzenia których podziałem nie jest pozycja polityczna, a suma doświadczeń i postaw intelektualnych ich autorów. Nawet jeśli z jakąś tezą osobiście się nie zgadzamy, to dzięki tej lekturze zapewne przemyślimy swoje stanowisko.
Filmy
“Up In The Air” z Georgem Clooney’em. Oglądając ten film zastanawiałem się, czy stereotypowi amerykanie na prawdę są tak głupi by wierzyć w takie przemowy?…No i czy nie powinno się użyć “przymusu fizycznego” wobec kogoś, kto śmie wciskać ci “taki kit” (no nie powinno się, ale jakże się chce). Fajny film, szczególnie dla tych co pracują w jakimś ‘systemie’. No i dla tych co dużo latają, i dla tych co zbierają jakieś tam punkty lojalnościowe
“Wszystko co Kocham” Jacka Borcucha. Chyba pierwsza w polskim kinie próba pokazania Stanu Wojennego bez martyrologii, z punktu widzenia zupełnie młodych ludzi. Zupełne przeciwieństwo, choćby “Bez Końca” Kieślowskiego – skądinąd metaforycznie ujmującego ducha tamtego czasu. W jakimś stopniu widać tu silne wzorowanie się na klasycznych filmach o wolności, miłości itp, ale jakże ujmująco i bezpretensjonalnie jest to ujętę. Świetna obsada, tak młodych jak i starych. Zjawiskowa Olga Frycz – ot pytanie, w którą stronę (i czy wogóle) pójdzie ta młodziutka aktorka. Borcuch długo czekał na swój film (“Tulipany” chyba nie były do końca TYM filmem), tutaj chyba pokazuje prawdę o sobie i nam z tych przemyśleń daje przyjemność korzystać.
“Rewers” Borysa Lankosza, to chyba pierwszy z filmów o PRL’u, który próbuje opowiadać o tamtych czasach, gdzieś na granicy pastiszu, komiksu, wreszcie kroniki. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że to połączenie “Zeliga” Woody Allena i “Sin City” Tarantino. A przy tym film niezwykle poprawnie zrealizowany, z odkrywczą rolą Agaty Buzek jak i popisami Jandy i Polony. W kategoriach tzw. kina polskiego to jakiś ewenement, że nowa forma, trzeba przyznać wysublimowana, idzie w parze z dobrze skonstruowaną treścią. Nie wiem, czy był to najlepszy film zeszłego roku, ale chyba nie ma się czego wstydzić.
“Piekło” Dannisa Tanovica który został “wynajęty” do tego filmu, chyba na fali sukcesu swojego poprzedniego filmu “Ziemia niczyja”, to przeniesienie niezrealizowanej historii napisanej przez Piesiewicza i Kieslowskiego. I istotnie scenariusz tego filmu jest jego najmocniejszą stroną, i wystarczającym powodem by z dużym zainteresowaniem sięgnąć po jego lekturę. Historia trzech kobiet, w różny sposób “dotkniętych” przez miłość, uczucie którego intensywność możemy po raz kolejny odczytywać przez kalkę subtelności, metafizyczności,a jednocześnie bliskości prawdziwego życia, której doświadczaliśmy jako widzowie takich filmów jak “Niebieski”, “Podwójne Życie Weroniki”, czy niedocenione do dziś chyba “Bez Końca”. Ci których nie zrazi odrobinę odmienny język samego obrazu, a tęsknią za kontynuacją trylogii “Trzy Kolory” nie powinni być zawiedzeni. Ja nie byłem. A perspektywie jest jeszcze do obejrzenia ostatnia część tej trylogii, zrealizowana już przez polaków, ze świetną rolą Zbigniewa Zapasiewicza.
“Tatarak” to najnowsza realizacja Andrzeja Wajdy, współpracującego tu z Krystyną Jandą tak na płaszczyźnie aktorskiej jak i scenariuszowej. To trudny film o temacie, który odsuwamy od siebie (przynajmniej w naszej kulturze) – śmierci. To bardzo osobisty ton, a zarazem bliska współpraca z tekstem Iwaszkiewicza. To podobnie jak we “Wszystko na Sprzedaż” pożegnanie wieloletniego współpracownika Edwarda Kłosińskiego, a jednocześnie artystyczne wyznanie intymnej relacji pomiędzy bliskimi ludźmi w ostatnich momentach. Jak powiedział Jan Englert grający w tym filmie wyrazistą postać drugiego planu, to prawdziwie artystyczne zmierzenie się z tematem, tak banalizowanym i epatowanym w innych mediach.
“Obcy we mnie“ (2008) w reż. Emily Atef, to próba uchwycenia problemu, który chyba nie miał ostatnio swojej filmowej historii, a mianowicie odrzucenia poporodowego. Próba w moim odczuciu udana, ze świetną główną rolą kobiecą, raczej właśnie w optyce damskiej, ale bez moralizatorstwa, generalizowania i zbędnej próby ogólnego uchwycenia tematu. Bardzo dobre kino społeczne, tym którym podobały się “33 sceny” Szumowskiej, ten film też powinien przypaść do gustu. Film dostał nagrody w konkursie w Sao Paulo.
Inne media
Bardzo przyjemny film krótkometrażowy, który był nominowany do tegorocznego Oskara (choć przegrało z japońską opowieścią w klasycznej estetyce animacji) i jest kolejną propozycją filmu cyfrowego który opowiada Historię – tutaj komiczną – bardziej niż chwali się możliwościami technicznymi. Pixar po tegorocznym Wall-E i zapowiadanym “UP” coraz bardziej przesuwa poprzeczkę jakości i “filmowości” tej w sumie nowej techniki wizualnej. Presto do zobaczenia tutaj.
