Boogie Woogie (reż. Duncan Ward)
Tytuł filmu mógłby sugerować, że jego tematem będzie taniec towarzyski, ewentualnie styl gry na fortepianie rozpowszechniony w latach 20-stych. Faktycznie motywem przewodnim jest sztuka lat 20-stych, a właściwie jedno z dzieł powstałe w tamtym czasie, w ramach cyklu autorstwa Pieta Modriana. A film przedstawia nam środowisko artystów i marszandów sztuki – tak na prawdę jedynie kilka postaci z kręgu współczesnego Londynu. Temat sam z siebie ciekawy, nawet fascynujący, bo mamy okazję podejrzeć kulisy relacji pomiędzy kupującymi, pośredniczącymi i sprzedającymi (bądź niesprzedającymi). Właściwie taki rys, ale bardzo sprawnie sporządzony. Kilka ciekawych ról, granych przez jeszcze ciekawszych aktorów. Panią z Archiwum X, Pana od beethovenowskiej sonaty, Pana pomagającemu we wszystkim, a szczególnie dobrej żonie swojego pracodawcy (fantastyczny aktor), córkę tańczącego Bonda, wreszcie kierownika kręgu magów. Inteligentna historia, pokazująca że wolność, niekoniecznie jest dziś synonimem sztuki. Jeśli to pragnienie w nas się tli, i chcemy je podsycać, to lepiej zobaczyć ten film, lub jeszcze bardziej ten.

