Polecam fantastyczny wywiad przeprowadzony z Krystianem Zimermanem, który można znaleźć tutaj, a który pochodzi z audycji BBC z 10 maja 2008 roku, której z nieznanych, lub raczej niezrozumiałych przyczyn w dobie internetu i otwartego społeczeństwa, nie można wysłuchać bezpośrednio w naszym europejskim kraju
.
Nie uprzedzając przyjemności dźwiękowej lektury, zachęcę jedynie kilkoma wybranymi, a poruszanymi w wywiadzie tematami. Tak więc pianista mówi :
…że muzyka nie jest dźwiękami, a organizacją cudzych emocji w czasie
…że dygitalizacja nagrań jest tworem sztucznym, a słuchając wykonania chopinowskich preludiów pod palcami Corota po ich oczyszczeniu, miał wrażenie jakby zmuszano go do oglądania w Luwrze bielizny Mona Lisy,
…że najczęściej muzyki słucha w samochodzie, gdyż jest to naturalna okoliczność w której słuchać nie detale a to jak muzyka opowiada historię,
…że nigdy nie gra przed koncertem utworu od początku do końca (!)
…że często stosuje kilka opalcowań utwórów, w zależności od akustyki sali i idącej za tym potrzebnej siły uderzenia,
…że wozi własne fortepiany, tak samo jak skrzypkowie wożą własne instrumenty,
…że pomimo, iż nagranie z orkiestrą traktuje jako bardziej naturalny sposób prezentacji muzyki na płycie (obecność publiczności, choćby w formie członków orkiestry), to z orkiestrami gra sporadycznie od 1999 roku (od koncertów chopinowskich)
…że (jeszcze) nie grywa utworów współczesnych kompozytorów (Boulez, Dutilleux), bo są dla niego za trudne – nie do pracy, ale do publicznego zaprezentowania
… i że James Levine (tego nie mówi wprost) zrezygnował z wykonania z nim Koncertu Lutosławskiego, twierdząc, że to nieciekawa muzyka i poniekąd dlatego i ze względu na okoliczności polityczne i fakt, że ma problemy z wwożeniem instrumentów do Stanów (zniszczyli – dosłownie – mu jeden z fortepianów na lotnisku w NJ [uzupełnienie ode mnie], nie będzie póki co grał w Ameryce.
Wywiad, który w szaleństwie mediów, udawanych gwiazd i wykonawców sprawia, że można jeszcze wierzyć, że są prawdziwie wolni artyści, ograniczani jedynie może przez własną pokorę wobec muzyki i publiczności.






Przyjemny chłopak z okolicy.